Dołącz do grupy Pomoc dla pogorzelców na Facebooku, aby dowiedzieć się, jak możesz wesprzeć rodzinę, która straciła dom w pożarze. W grupie znajdziesz informacje o zbiórce pieniędzy, licytacjach i innych sposobach pomocy. Pomoc dla pogorzelców to grupa pełna empatii i solidarności.
W zależności od sytuacji mogą to być (w ramach opieki finansowanej przez NFZ): Położna środowiskowo-rodzinna (położna podstawowej opieki zdrowotnej) – z jej opieki możesz korzystać od 21. tygodnia ciąży do 8. tygodnia po urodzeniu dziecka. Położna może przygotować Cię do porodu, udzielić informacji i pokazać, jak pielęgnować dziecko, a także udzielić wsparcia lub pomóc w
Kasia i Piotr z „Rolnik szuka żony” proszą o pomoc dla POWAŻNIE CHOREGO dziecka! 16 listopada 2020. Uczestnicy programu nagrali poruszający film, w którym proszą internautów o wsparcie w walce z chorobą pewnego dziecka. Mały Michał cierpi na rdzeniowy zanik mięśni, czyli SMA.
Lewandowscy apelują o pomoc Do walki o życie chłopca przyłączyło się wiele osób, w tym jedna z najpopularniejszych polskich par, która nosi to samo nazwisko, co Oluś. Do akcji włączyli się Robert i Anna Lewandowscy, przekazując nam swoje koszulki z autografami.
Apel o pomoc dla dziecka. Apel o pomoc dla dziecka . Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis z siedzibą w Lublinie zwraca się do przedsiębiorców, władz samorządowych oraz wszystkich ludzi, którym nie jest obojętny los Macieja Barana urodzonego 24 sierpnia 2009r. o udzielenie wszelkiej niezbędnej pomocy w celu umożliwienia wyjazdu dziecka na operację do Niemiec.
Apel o pomoc dla Julki; Zielony Budżet - głosowanie Rewitalizacja SENIOR + Program Czyste Powietrze Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków
Dwa dni temu Aniaaa zamieściła post o rodzinie, której nie stać nawet na mleko dla dzieci. Nie mówiąc już o innych potrzebach. Żyją z dorywczych prac ojca. Na święta czeka pięcioosbowa gromadka. Paulina (lat 13), Kuba (7), Dawid (5) i najmłodsi Daniel i Kacper (3,5 m-ca).
Podczas webinaru: poznasz elementy, które powinny znaleźć się w skutecznym apelu o wsparcie. nauczysz się przygotowywać prośby dostosowane do różnych kanałów komunikacji. dowiesz się, jak wykorzystywać w swoich apelach historie oraz materiały multimedialne. zainspirujesz się przykładami działań organizacji z kraju i ze świata.
W związku z tym zwracają się o pomoc w zbiórce funduszy, która pozwoliłaby im przeprowadzić niezbędny remont i wrócić do utraconego życia. Poniżej znajduje się apel Pani Barbary oraz dane fundacji i odnośniki do prowadzonych zbiórek. „Ten rok zaczął się dla nas prawdziwym koszmarem.
Świadczenia i dodatki, o które może ubiegać się rodzina zastępcza, prowadzący rodzinny dom dziecka (obligatoryjne): POMOC FINANSOWA KWOTA UWAGI 1) świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka a) 694 zł – w przypadku dziecka umieszczonego w rodzinie zastępczej spokrewnionej b) 1052 zł – w przypadku dziecka umieszczonego w
8MSxd. Kubuś, nasz synek, cierpi na SMA – rdzeniowy zanik mięśni. Ta bezlitosna choroba odbiera mu władzę nad ciałem. Jego mięśnie słabną, nie może już nawet sam przełykać! Do walki z SMA potrzebujemy najdroższego leku świata! Mamy coraz mniej czasu, dlatego prosimy o ratunek! Kiedy dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami bliźniaków, czuliśmy ogromne zaskoczenie i radość. Wiedzieliśmy, że opieka nad dwójką maluszków to wyzwanie… 17 października 2018 r. na świat przyszło dwóch przecudnych chłopców – Dawidek i Kubuś. Cieszyliśmy się, że ciąża była donoszona, poród bez komplikacji… Że chłopcy będą mieć siebie i łączyć ich będzie ta niesamowita więź, jaka jest między bliźniętami. Nasze szczęście nie trwało jednak zbyt długo… Niepokoiło nas to, że dzieci aż tak się od siebie różnią. Dawidek ważył 3 kilo, a Kubuś o kilogram mniej… Dawidek był głośny, krzykliwy, wiercił się, prężył. Kubuś był za to spokojny, cichutki, mniej się ruszał, nawet jego płacz był zupełnie inny. Mówiono nam, że jest po prostu słabszy, że później dogoni swojego braciszka. Poważnie zaniepokoiliśmy się, kiedy czas mijał, a Kubuś – w przeciwieństwie do Dawida – nie próbował podnosić główki. Nie chciał też leżeć na brzuszku, a w końcu przestał ruszać nóżkami. Nie przypuszczaliśmy, że przyczyną jest nie obniżone napięcie mięśniowe, a coś znacznie gorszego… Diagnoza – SMA – te 3 litery już na zawsze zmieniły nasze życie. Kubuś choruje na rdzeniowy zanik mięśni typu I, najbardziej agresywną postać choroby. Czuliśmy się, jakby ktoś wyrwał nam serce i rozszarpał na kawałki. SMA to rzadka choroba genetyczna. Przez brak genu SMN1 organizm nie produkuje białka, które odżywia neurony ruchowe, odpowiedzialne za pracę mięśni. Te słabną i powoli umierają – począwszy od mięśni odpowiedzialnych za poruszanie się, po te najważniejsze, służące do oddychania, przełykania… Jeśli pierwsze objawy pojawiają się do 6. miesiąca życia, rokowania są najgorsze. To, co przeczytaliśmy, brzmiało jak wyrok: „dziecko nigdy samo nie siedzi, umiera przed 2 rokiem życia…” Jak to? Jeden z naszych ukochanych synków będzie bezwładnie leżał w swoim łóżeczku, przestanie samodzielnie jeść, oddychać, aż w końcu umrze? Dlaczego spotkała nas taka tragedia? Zasypani tak strasznymi informacjami o możliwym przebiegu choroby u naszego dziecka, szukaliśmy nadziei… Szczęściem w naszym nieszczęściu jest to, że SMA można już leczyć. Kubuś dostaje lek, zatrzymujący postęp choroby. Lek trzeba podawać co 4 miesiące do końca życia poprzez punkcję lędźwiową – nieprzyjemny zastrzyk prosto do rdzenia kręgowego. Po rozpoczęciu leczenia wierzyliśmy, że będzie już tylko lepiej. Niestety po raz kolejny los z nas zadrwił… Kubuś zachorował na zapalenie płuc. Jego stan dramatycznie się pogorszył, wylądował na OIOM-ie. Czuliśmy wtedy taki strach, jak jeszcze nigdy dotąd – nasze dziecko dosłownie walczyło wtedy o życie. Synka zaintubowano, oddychał za niego respirator… Pobyt na OIOM-ie był strasznym przeżyciem. Widok własnego dziecka, tak malutkiego, bezbronnego, podłączonego do niezliczonej ilości rurek i aparatur, jest nie do opisania… Nie mogliśmy go przytulić, nie wiedzieliśmy, czy on nas w ogóle poznaje. Masowaliśmy mu rączki i nóżki, głaskaliśmy po główce, modliliśmy się, a w oczach mieliśmy łzy. Żyliśmy nadzieją, że będzie lepiej, ale poprawa długo nie następowała. Nigdy nie zapomnimy strachu, kiedy zadzwonił do nas lekarz – szpital miał kontaktować się tylko w przypadku śmierci… Myśleliśmy, że za chwilę usłyszymy najgorsze wieści. Kubuś dostał odmy, musiał przejść zabieg odbarczenia płuca. Uff, to jednak nie to najgorsze… Po 3 dniach od powrotu do domu Kubuś ponownie trafił do szpitala z zapaleniem płuc… Jego stan był tak ciężki, że znów trafił na OIOM, znów został zaintubowany. Przeszedł 2 zabiegi operacyjne. Najpierw założono gastrostomię – rurkę umożliwiającą karmienie bezpośrednio do żołądka. Następnie tracheostomię – rurkę w tchawicy umożliwiającą oddychanie. Niestety z jej powodu nasz synek bardzo długo nie mógł wydawać żadnych dźwięków, ponieważ podczas oddychania powietrze omija struny głosowe. Do tej pory Kubuś nie mówi. Naszym marzeniem jest usłyszeć kiedyś z jego ust słowa „mama” i „tata”, które już dawno wypowiada jego braciszek. Nasz synek w ciągu swojego krótkiego życia tak dużo wycierpiał… Jest jednak innowacyjne leczenie, które może mu pomóc! Terapia genowa polega na jednorazowym podaniu leku, który wprowadza do organizmu gen, którego Kubuś nie ma (i przez brak którego mięśnie umierają). Lek uzupełnia w organizmie poziom brakującego białka w ciągu kilku dni! Niestety, jest to najdroższe leczenie na świecie – kosztuje ponad 10 milionów złotych! Lek ten jest niedostępny w Polsce, rok temu został dopuszczony w USA, niedawno również w Europie. U dzieci, które otrzymały terapię genową widać szybką i znaczną poprawę. Im szybciej będzie lek podany, tym efekty będą większe. Mamy coraz mniej czasu… Ciężko jest nam zrozumieć, dlaczego nasze bliźniaki spotkał tak różny los… Dawidek biega i psoci, poznaje świat wszystkimi zmysłami, a Kubuś tylko mu się przygląda. Beztroskie dzieciństwo zostało mu odebrane przez okrutną chorobę. SMA zabrało mu tak nawet podstawową umiejętność jak przełykanie własnej śliny. Wymaga częstego odsysania, musimy wciąż przy nim czuwać… Ze strachem myślimy o przyszłości. Co będzie, gdy nas kiedyś zabraknie? Kto będzie czuwał nad naszym synkiem? Nie poprosilibyśmy o pomoc, gdyby nie chodziło o dobro Kubusia. Uważaliśmy, że uzbieranie tak kolosalnej kwoty jest niemożliwe, że przy ogromie obowiązków z bliźniakami to dla nas zbyt wiele… Jednak nadzieja przeważyła. Chcemy, by nasz synek żył pełnią życia – by w przyszłości mógł oddychać bez rurki, sam jeść, rozmawiać, by był choć trochę samodzielny… Nie chcemy patrzeć na jego cierpienie. Dlatego prosimy, pomóż nam, ratuj nasze dziecko… Rodzice – Ania i Michał
Witam serdecznie. Mam na imię Ania, część z Was już mnie zna. urodziła się moja ukochana córeczka. Chyba same wiecie jakim cudem są narodziny dziecka. Poród był krótki ale trudny. Paulinka była duża 4030g i 57cm. Już od samego początku trudni było jej wejść w kanał rodny ale lekarze niestety nie zwracali na to uwagi. Położna kazała mi leżeć na boku i dziecko z trudem jednak przedostało się. Była nawet mowa o cc, była pani anestazjolog, jednak lekarz nie podjął decyzji o zabiegu i doprowadzili do urodzenia się główki, po czym barki dziecka zaklinowały się i została siłą wyciśnięta. Nie dostałam jej na brzuch, od razu zabrano ją do kącika noworodka. Dostała 6 pkt Apgar. Kiedy zabierano ją na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka zobaczyłam ją tylko na chwilę. Powiedziano mi ze jest zmęczona ciężkim porodem i musi odpocząć. Urodziła się z okołoporodowym uszkodzeniem splotu ramiennego, do tego doszedł zespół Hornera ( zwężona jedna powieka) oraz niedotlenienie. Pielęgniarka dała mi Dolargan i odleciałam. Było mi wszystko obojętne, nawet nie byłam u dziecka. O tym co się stało dowiedziałam się po 2 dniach. Wpadłam w depresję. w szpitalu spędziłam najgorsze 2 tygodnie w moim zyciu. To co było piękne stało się jakimś koszmarem. Obecnie córka miała robione badanie EMG w Kinice Chirurgii Ręki we Wrocławiu. Niesety nerwy nie przewodzą żadnych bodźców. Teraz czekamy narezonans. Lekarze powiedziele ze to jeden z najgorszych przypadków. Nerwy są albo porozrywane, albo nawet wyrwane z kręgosłupa. Paule czeka lekarz we Wrocławiu powiedzial ze jesli nerwy są powyrywane to nikt juz nie pomoze. Okazalo się jednak Ze we Francji prof. Alian Golbert wykonuje tego typu operacje. Koszt operacji to 30 000 zł. Niestet nie jestesmy w stanie sami uzbierac takiej sumy. Mąż nie pracuje, ja jestem na maciezynskim wiec nawet kredyt nie wchodzi w gre. Dlatego postanowilam zwrocic sie do Was o pomoc. Będę wdzięczna za jakikolwiek, nawet najmnieszy grosz. W tej chwili najwaniejsze jest zdrowie naszego dziecka i chodzbym miala isc zebrac na ulice to poje. Będę ratowala ją za wzselką cenę. zwrocilam sie o pomoc doFundacji Splotu Ramiennego, ale tam wszystkie formalności też trochę tewają a każdy dzień jest na wagę złota. Im młodszy organizm tym szybciej się regeneruje. Cięzko jest patrzeć jak rączka Paulinki leży bezwładnie, jak nie może jej podniesc do góry, włożyć do buzi... Dlatego też podaję nr konta na które można wpłacać nawet najdrobniejsze pieniążki. 87 1020 5402 0000 0302 0125 8474 Anna Makowska ul. ogrodowa 5b/7 65-461 zielona góra z dopiskiem "dla Paulinki" z góry dziękuję za pomoc i wierzę, że sa na świecie ludzie, którym nie jest obojętny los takiej małej, bezbronnej niewinnej istotki. Anna, Mariusz i Paulinka Makowscy a tutaj podaję linka gdzie mozecie dokladnie poczytac o splocie ramiennym
Dodane 7 lipca 2022, 10:57 APEL O POMOC! Dzieci nagle straciły ojca Śp. Arkadiusz Belka, mieszkaniec Woli Żelechowskiej (gm. Żelechów) zmarł 2 czerwca. Pozostawił żonę i troje dzieci. Brat wdowy - Pani Sylwii ruszył w sieci ze zbiórką pieniędzy dla siostry. Sytuacja jest trudna. Ty też możesz pomóc! Zwracam się z apelem do ludzi dobrej woli i wielkiego serca o wsparcie dla osieroconej rodziny. Jako rodzina śp. Arkadiusza Belki, który 2 czerwca 2022 r. osierocił dwójkę dzieci, w wieku szkolnym i przedszkolnym Wiktorię, 10 lat, Malwinę 5 lat oraz maleńkiego Olka, który w chwili śmierci ojca miał zaledwie 2 latka. Celem zbiórki jest zapewnienie bezpieczeństwa i warunków do nauki poprzez pomoc w spłacie kredytów gotówkowego i hipotecznego. Mąż mojej siostry zmarł nagle. Jego żona Sylwia i dzieci nie byli przygotowani na taki cios. Aby zapewnić godny byt swojej rodzinie, ciężko pracował zawodowo. Mimo nadmiaru obowiązków zawsze starał się znaleźć czas dla swoich dzieci. Aby poprawić warunki życia swoim najbliższym, wybudował dom i założył fotowoltaikę , ale oczywiście wszystko przez kredyt. Wśród rodziny, współpracowników, sąsiadów i znajomych był niezwykle szanowany i ceniony za swoją życzliwość, uczynność, bezinteresowność. Nigdy nikomu nie odmówił pomocy. Niezastąpiony tata, mąż, a także przyjaciel. Jego przedwczesna i tak niespodziewana śmierć spowodowała, że świat tej rodziny nagle się zawalił. Na barkach żony oprócz samotnego rodzicielstwa spoczęła także kontynuacja spłaty kredytu hipotecznego oraz gotówkowego na fotowoltaikę. Na domiar tego żona zmarłego obecnie jest na urlopie wychowawczym. Zrozumiałym jest, że matka dzieci nie ma żadnych szans nato aby spłacać te kredyty bo nie ma takich środków. W rodzinie w miarę możliwości staramy się pomagać, została zorganizowana nawet zbiórka pieniędzy, ale jest to tylko przysłowiowa kropla w morzu potrzeb. Dlatego tak pilne jest jak najszybsze spłacenie kredytu, by zapewnić dzieciom godziwe warunki do życia. Stąd nasz apel o okazanie serca i udzielenie wsparcia finansowego, aby jak najszybciej mogli spłacić ten kredyt. Dla zainteresowanych, aby uwiarygodnić naszą prośbę możemy udostępnić potrzebne dokumenty np. akt zgonu czy dokumenty dotyczące kredytu. Dawid Leng Link do zbiórki: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Każdego użytkownika obowiązują zasady komentarzy.